sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 22

*Annabell*
Zobaczyłam Nicki z... Jakem? Co?! Oni razem. To nie wróży nic dobrego. Harry poderwał się gwałtownie i stanął plecami do mnie a twarzą do nich. Miał minę " ani kroku dalej po przypierdolę" . Wyglądał przerażająco. Gdyby nie był po mojej stronie bałabym się go bardziej niż boję się Jake'a. Zauważyłam ,że dyskretnie wyciąga swój telefon z tylnej kieszeni spodni. Podał mi go cały czas zasłaniając  mnie sobą. Wiedziałam co mam zrobić z tym telefonem. Mam w jakiś "dyskretny" sposób zawiadomić chłopaków kto nas zaszczycił swoją obecnością. Byłam przykryta kołdrą ,więc postanowiłam to wykorzystać. Wsunęłam rękę z telefonem pod pościel tak żebym choć trochę widziała ekran. Od razu wybrałam numer do Nialla, bo był pierwszy o którym pomyślałam i napisałam sms-a.

Do: Nialler
Jake jest w szpitalu!!!!!

Wysłano.Do tej pory Jake utrzymywał bezpieczny dystans od Harrego , ale to musiało w końcu się zmienić. Facet w czarnej kurtce zaczął się zbliżać co spowodowało tym że Harry cały się napiął. Było widać u niego każdy najmniejszy mięsień i żyłkę na szyi . Był mocno wnerwiony ,że znowu ten debil się pokazał.Nicki nadal stała koło drzwi , była wystraszona ?
-Jak się czujesz maleńka? -zapytał mnie Jake ze sztucznym uśmiechem i sarkazmem w głosie. Był straszny. Czarne włosy postawione na żel , lekko poszarpane dżinsy , skórzana czarna kórtka i to spojrzenie które zabijało. Po prostu się przyznaję ,że się go normalnie boję.
-Nie mów do niej w ten sposób - wycedził przez zęby Harry . Był strasznie wkurzony ,że znowu musi oglądać twarz swojego wroga. Czuje to.
-Wyluzuj młody, chcieliśmy tylko zobaczyć czy Ana będzie się dalej bawiła- odpowiedział spokojnie i się zaśmiał. 
-W co niby kurwa miałaby się bawić?! Wynoś się ! - krzyknął Hazz. Był już na maksa zły, nawet widziałam jak jego ręce drgają od nadmiernego ściskania je w pięści. Widać ,że z trudem powstrzymywał się żeby nie wszczynać bójki z kimś z kim  miałby nierówne szanse. Pomimo tego ,że Harry jest naprawdę dobrze zbudowany , Jake ma nadal przewagę w wieku i sile. 
-Oj .. psujesz całą zabawę z tej mojej małej gry, niech sama zdecyduję czy chcę się pobawić -chłopak przybliżył się do Harrego na wyciągniecie ręki.Cholera. Harry już nie wytrzymał tego denerwującego uśmieszku na twarzy Jake'a i mu w nią przywalił. Facet w skórzanej kurce się tego nie spodziewał, bo jego oczy zrobiły się większe na cios , który zadał mu Harry. Chłopak nie chciał być mu dłużny i też chciał go walnąć. Na szczęście Hazz zablokował jego nadgarstki łapiąc je w swoje ręce i wykręcając tak mocno ,że Jake stanął aż do niego plecami. Harry kopnął go dość mocno na ścianę. Wtedy Nicki zaczęła interweniować, ale o dziwo nie podbiegła do chłopaka z burzą loków na głowie tylko do mnie. Wyciągnęła z torebki.. nóż ?? Eee od kiedy ona nosi takie coś w torebce? Co było już trochę straszne to , to że przyłożyła mi go do gardła. Ja oczywiście nadal nie mogłam się ruszyć.. po prostu świetnie. Co ja w ogóle wzięłam za tabletki ? Nicki tylko wyszeptała krótkie i nieme "przepraszam".
-Harry! -krzyknęła ,żeby zwrócić jego uwagę na sobie. Niestety udało jej się , przez co Jake miał wystarczająco dużo czasu ,żeby skrępować ruchy Harrego w swoim uścisku.  
--------------------------------------------------------------------
Tak jak wcześniej ;**
5 KOMENTARZY = NEXT 

To jest ostatni z tych "krótkich" .Dlatego,że 
teraz czekacie dłużej niż jeden dzień , będą 
one dłuższe ^^ 

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 21

*Harry*
Mijał już tydzień a Ana nadal się nie budziła .Lekarze powiedzieli, że wzięła za dużo jakiś tabletek , ale do dwóch tygodni powinna się wybudzić ze śpiączki. Minęła już połowa czasu i żadnej poprawy .Oczywiściejej rodzice o wszytkim wiedzą tylko nie do końca informacje im przekazane są prawdziwe. O całym zajściu powiadomiła ich Nicki.. ughh a kto inny. Ona powiedziała im prawie całą prawdę tyle,że ona nie brała wtym udziału. Jej rolę przejęła Liz. Chcieliśmy wszystko wytłumaczyć rodzicom Annabell , kto tak naprawdę przyczynił się do jej stanu, ale na początku nie chcieli nas słuchać . No bo po co jak byliśmy dla nich obcy a Liz została oskarżona o całą sprawę. Pewnie też bardziej zaufałbym swojej rodzinie . Koniec końców , Cortney -mama Any - postanowiła ,że jednak nas wysłucha. Gdy tylko jej opowiedzieliśmy lekko... nie za mało powiedziane , po prostu nieprawdziwą historię jakoś nam uwierzyła. Nie powiem zdziwiło mnie to trochę , bo co chwila się zacinaliśmy . Jednak każdy coś dopowiedział od siebie i wyszła całkiem realna historyjka. Opowiedzieliśmy jej , raczej ja bo tylko ja to widziałem o wydarzeniu nad jeziorem. Gdy to usłyszała miała szeroko otwarte oczy z przerażenia i usta ułożone w kształcie litery "o" ze zdziwienia . Z resztą chłopaki też tylko blondynka nie dawała żadnych oznak ,że o tym nie wiedziała. Potem każdy zaczął dopowiadać swoją część zmyślonej historii. Wyszło na to ,że po powrocie  Liz opatrzyła ranne Anie wszyscy poszliśmy do kuchni gdzie Nicki robiła nam coś do picia. Rozpuściła ona jakieś tabletki w herbacie , ale napić się zdążyła tylko Ana. Przez co zemdlała zwalając przy tym szklankę i wpadła na szkło. To tłumaczyło dlaczego ma rozciętą rękę. Od tamtego zdarzenia siedziałem przy niej dzień w dzień i nie spuszczałem jej z oczu nawet na minutę. No może czasami jak musiałem iść do łazienki, ale wtedy tak czy inaczej ktoś z nią był. Czasami byli to chłopaki z Liz, której nie odstępowali jej na krok w razie jakby wrócił Jake. Chłopak na razie nie pokazywał się w tej okolicy i dobrze... dla niego . Rozjebie chuja  jak go zobaczę,  oczywiście  nie miałbym pewnie z nim żadnych sam na sam . Zważając na to że jest ode mnie starszy i silniejszy , ale  i tak zrobiłbym wszystko żeby obronić mojego skarba .Czasami to byli jej rodzice ,ale pokazywali się na prawdę rzadko . Tłumaczyli się pracą ale no do jasnej cholery to ich córka ! 
Nikt nie przychodził a mój pęcherz już nie wytrzymywał . Mam nadzieje że nic jej się nie stanie przez te 5 minut.

*Annabell*
Otworzyłam z trudem te moje strasznie ciężkie powieki i popatrzyłam lekko na moje otoczenie. Znowu białe ściany ... zaraz jestem w szpitalu ?! Czyli te wszystkie obrazy to nie był sen. Harry wyznający miłość Nicki , ich pocałunek ... to się zdarzyło na prawdę. Na wspomnienie tego do oczu naleciały mi łzy.Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam, że na krześle leży kurtka. Czarna , skórzana kurtka którą już kiedyś widziałam. To ubranie było Harrego. Czyli on tu jest , czekał aż się obudzę ale on kochany ... nie stop , chwila CAŁOWAŁ SIĘ Z MOJĄ KUZYNKĄ ! To dziwne , ale nie byłam zła na Harrego. Byłam wkurzona na Nicki . Może to ona wszystko ustawiła, może zrobiła to żeby mnie wkurzyć , ale loczek raczej by jej na to nie pozwolił. Cholera. Nie wiem już co mam o tym wszystkim myśleć. Co może bo tygodni widywania się , myślałam że będziemy razem aż do mierci . pfff , jestem żałosna. Ej no właśnie jak zdołali mnie odratować? Wzięłam na prawdę dużo za dużo tych tabletek więc kurwa JAK?  Moje jakże głębokie przemyślenia , głównie o ... Harrym zostały zakłócone przez wchodzącą osobę do tego pokoju , którą był Harry.
-Boże.. , Nic Ci nie jest ? - widać,że odetchnął z ulgą, zrobił dwa ogromne kroki i już był przy moim łóżku i mnie obejmował - Dlaczego to zrobiłaś? 
Nie mogłam się mu wyrwać z uścisku , który był naprawdę dość mocny. A tak po za tym byłam niesamowicie słaba , pytanie dlaczego ?
-Harry ... zostaw mnie w spokoju ... - wydukałam resztkami tchu. Czułam się jakby ktoś wypompował ze mnie całą energie i siłę. Trudno mi było wypowiedzieć te słowa a co dopiero miałabym mu się tłumaczyć. Chwila. Z czego ja miałabym się mu tłumaczyć ? Chyba nie z tego że ON się obściskiwał z moją kuzynką co nie?
-Nie, nie zostawię Cię  w spokoju- powiedział twardo i bardzo stanowczo- Chodzi Ci o to co powiedziałem do Nicki? 
No proszę jaki on domyślny.. lekko kiwnęłam głową i czekałam jak ma się mi zamiar wytłumaczyć.
-...poprosiła mnie żebym powiedział jej jak wyznałem ci miłość oczywiście się nie zgodziłem. Koniec końców jednak jej powiedziałem... wtedy pojawiłaś się ty , resztę historii znasz.
To co powiedział miało jakiś sens, ale nadal jest coś co mnie męczy.
-Pocałowałeś ją ! - krzyknęłam ostatnimi siłami i trochę zachrypniętym głosem.Zauważyłam jego zmieszanie na twarzy. No właściwie skąd miałabym to niby wiedzieć, nie było mnie tam. Harry przecież nie wiedział że jestem tak obsesyjna i podglądałam ich przez dziurkę od klucza. Teraz jak o tym myślę to wydaje mi się to niedorzeczne. Chłopak już rozszerzył te swoje pełne usta i zamierzał już się zacząć tłumaczyć , ale przeszkodziła mu osoba wchodząca do pokoju z dość dużym hukiem. Nie no to są chyba jakieś żarty ...
-------------------------------------------------
5 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Nie chcę być wredna , to po to żeby się dowiedzieć 
czy jeszcze ktoś to czyta ;* 

wtorek, 5 listopada 2013

Notka ;***

Kochani następny rozdział dodam jakoś za  3-4 dni , bo mam naprawdę dużo nauki i się nie wyrabiam . Na pocieszenie wam powiem ,że mam już napisane u siebie w zeszycie do 30rozdiału i zakładam drugiego bloga.  Ten oczywiście nadal będę kontynuowała jak chcecie link do nowego to mój twitter @Mrs_Styles_69lo ;*************

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 20

*Ana*
Gdy otworzyły się drzwi zobaczyłam Harrego. Patrzył na mnie z przerażeniem. Z nadgarstka ciekła mi krew , na umywalce stało już prawie puste opakowanie po tabletkach a na półce stał alkohol.
-Coś ty zrobiła ? - zapytał mnie Harry, ale nie był zły .Bał się o mnie
-Ja... ja ... ja widziałam jak mówisz... Nicki ,że ją kochasz- wypowiedziałam to zdanie z trudem. Powieki same mi się zamykały , ale nie ze zmęczenia.
*Harry*
Gdy zaniosłem Ane do pokoju , poszedłem do kuchni się czegoś napić. Przy stole , a raczej na stole siedziała Nicki. Nie lubię jej, niby taka miła i kochana ale jednak handlowała narkotykami i zepchnęła swoją kuzynkę z urwiska. Tak widziałem to , byłem na tyle wysoko , że to doskonale widziałem, ale Ana jej nie wydała więc ja też siedziałem cicho. Jak ją zobaczyłem od razu odechciało mi się pić i chciałem zawrócić ale mnie zawołała.
-Harruś , poczekaj -powiedziała to tak jak te dwa plastiki z naszej klasy.
- Nie mów do mnie Harruś - wycedziłem przez zęby. Kim ona dla mnie jest , żeby miała prawo mnie tak nazywać ?
-Przepraszam... nie chciałam Cię wkurzyć , jesteś dla mojej kuzynki bardzo ważny  -to było stwierdzenie.Ejj co jej do tego?!- jak jej to powiedziałeś co ?? Nigdy wcześniej z nikim się nie całowała. Jesteś jej pierwszym chłopakiem.
Nie powiem trochę mi to schlebiło. Ale powtórzę Co jej do tego?
-Co Cię to obchodzi ? - zapytałem lekko poirytowany.
- Oj no nie bądź taki powiedz -poprosiła mnie i zrobiła tak zwane kocie oczka. Pomachałem głową na znak zgody , bo pewnie nie dałaby mi spokoju. Odkaszlnąłem i powiedziałem dokładnie to samo co do Annabell.
-A wiesz ,że Cię kocham - uśmiechnąłem się sztucznie i miałem zamiar pójść zobaczyć jak z obandażowaniem radzą sobie dziewczyny , kiedy usłyszałem głośny huk. Raptownie się odwróciłem to co zobaczyłem mnie zabolało. Zobaczyłem zapłakaną Ane. Cholera. Zacząłem iść w jej stronę, ale ona uciekła. Pomimo rozciętej nogi , zaczęła biec. Pobiegłem za nią, ale byłem za wolny. Pukałem i błagałem ,żeby otworzyła drzwi. Chciałem jej to wytłumaczyć , ale przyszła Nicki. I znowu powiedziała do mnie tak zdrobniale.
-Harruś chodź na dół , zostaw ją przecież mówiłam Ci jaka ona jest - aż się we mnie zagotowało, wypomniałem jej żeby tak do mnie nie mówiła. Ona wtedy do mnie podeszła ,złapała za koszulkę i pociągnęła do siebie. Zaczęła mnie całować ,ale usłyszałem jak zatrzaskują się drzwi do łazienki w pokoju Any. Szybko odepchnąłem dziewczynę od siebie.
-Odczep się ode mnie raz na zawsze - powiedziałem do niej szorstko. Zeszła na dół po schodach , gdy już była na parterze krzyknęła:
-Na  twoim miejscu bym się pośpieszyła, ciekawe rzeczy trzyma u siebie w szafce.
Teraz sobie przypomniałem jak Ana ratowała Liz wyciągnęła coś z szafki.Cholera. Nie wiem skąd we mnie taka siła, ale wyłamałem klamkę i pobiegłem w stronę łazienki mojej dziewczyny. Gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem dziewczynę, która trzymała się za nadgarstek , z którego leciała krew. Zapytałem się co ona wyprawia. Jak tylko skończyła się tłumaczyć, straciła przytomność i wpadła mi w ręce. Od razu zadzwoniłem po karetkę. Ambulans przyjechał w 15minut i zabrał ją do szpitala, mam nadzieje ,że sobie nic poważnego nie zrobiła ...   


 --------------------------------------------------------------------
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 19

*Annabell*
Gdy zeszłyśmy ze schodów zobaczyłam Nicki rozmawiającą z Harrym. Ale to nie to mnie tak rozproszyło i zasmuciła, tylko to co Harry do niej powiedział. Powiedział do niej to samo co mi kiedy po raz pierwszy wyznawał mi miłość. "A wiesz ,że Cię kocham" te słowa wzbudziły we mnie mnóstwo emocji. Czy to jest możliwe ,żeby w tydzień  zakochać się  ,odkochać i zakochać się w innej osobie ? Wygląda no to że Harry chyba to potrafi. Oczy mi się zaszkliły. Już nie czułam bólu w nodze, ale wyżej. Czułam ból w sercu. Zaczęłam się cofać, zupełnie zapomniałam  że jeszcze przed chwilą ledwo szłam. Zrobiłam o krok za daleko, bo weszłam na szafkę , która upadła z hukiem. Wtedy każdy zwrócił na mnie uwagę. Byłam zła ,smutna a łzy już leciały mi po policzkach. Pokręciłam tylko głową, Harry wstał i kierował się w moją stronę. Szybko zwróciłam się w stronę schodów i wbiegłam na nie pomimo rozrywającego bólu w nodze. Wbiegłam do swojego pokoju , zamykając go na zamek. Harry wbiegł za mną ,ale nie zdążył wbiec do pokoju.
- Ana proszę, otwórz  drzwi. Nie wiem co słyszałaś ,ale mogę Ci to wytłumaczyć . Proszę Ana- słuchałam jak prosi mnie abym otworzyła drzwi ,ale nie zamierzałam tego zrobić. Upadłam na ziemię ,płacząc. Czy to możliwe ,że płaczę tak z powodu chłopaka, którego się jeszcze kilka dni temu bałam? To nie jest normalne. Zdecydowałam ,że dam mu szanse na wytłumaczenie się. Wstałam i stanęłam przed drzwiami, żeby je otworzyć, ale tego nie zrobiłam , bo usłyszałam głos Nicki.
-Harruś chodź na dół zostaw ją przecież mówiłam Ci jaka ona jest.
Co ona mu na mnie nagadała?!
- Mówiłem Ci! Po pierwsze nie mów do mnie Harruś , a po drugie nie wierze Ci! -mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Oj już nie udawaj - powiedziała do niego Nicki. A przez dziurkę od klucza, tak dokładnie podglądałam ich przez dziurkę od klucza. Zobaczyłam jak Nicki podchodzi do Harrego i go całuje. A on się nie sprzeciwił ... w ogóle nie zareagował. Nie wytrzymałam pobiegłam do łazienki. Przepraszam Liz, że Cię nie posłuchałam. Otworzyłam pierwszą szafkę, było tam pełno małych probówek i pudełeczek z tabletkami. Wyciągnęłam jedno małe opakowanie tabletek i zamknęłam szafkę.
Otworzyłam drugą półkę i wyciągnęłam z niej  alkohol. Łyknęłam z 10 tabletek i popiłam wódką. Już nie wytrzymałam . Otworzyłam moją małą torebeczkę, która na półce po lustrem. Wyciągnęłam z niej małą żyletkę , ale bardzo ostrą. Odłożyłam ostrze na umywalkę i oparłam się na niej, patrząc się na swoje odbicie w lustrze. Ustawiłam żyletkę nad moim nadgarstkiem i raz, jeden raz porządnie pociągnęłam po żyle. Wtedy drzwi się otworzyły , raptownie zakryłam zakrwawiony nadgarstek drugą ręką i się odwróciłam. W drzwiach stała postać...