sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 20

*Ana*
Gdy otworzyły się drzwi zobaczyłam Harrego. Patrzył na mnie z przerażeniem. Z nadgarstka ciekła mi krew , na umywalce stało już prawie puste opakowanie po tabletkach a na półce stał alkohol.
-Coś ty zrobiła ? - zapytał mnie Harry, ale nie był zły .Bał się o mnie
-Ja... ja ... ja widziałam jak mówisz... Nicki ,że ją kochasz- wypowiedziałam to zdanie z trudem. Powieki same mi się zamykały , ale nie ze zmęczenia.
*Harry*
Gdy zaniosłem Ane do pokoju , poszedłem do kuchni się czegoś napić. Przy stole , a raczej na stole siedziała Nicki. Nie lubię jej, niby taka miła i kochana ale jednak handlowała narkotykami i zepchnęła swoją kuzynkę z urwiska. Tak widziałem to , byłem na tyle wysoko , że to doskonale widziałem, ale Ana jej nie wydała więc ja też siedziałem cicho. Jak ją zobaczyłem od razu odechciało mi się pić i chciałem zawrócić ale mnie zawołała.
-Harruś , poczekaj -powiedziała to tak jak te dwa plastiki z naszej klasy.
- Nie mów do mnie Harruś - wycedziłem przez zęby. Kim ona dla mnie jest , żeby miała prawo mnie tak nazywać ?
-Przepraszam... nie chciałam Cię wkurzyć , jesteś dla mojej kuzynki bardzo ważny  -to było stwierdzenie.Ejj co jej do tego?!- jak jej to powiedziałeś co ?? Nigdy wcześniej z nikim się nie całowała. Jesteś jej pierwszym chłopakiem.
Nie powiem trochę mi to schlebiło. Ale powtórzę Co jej do tego?
-Co Cię to obchodzi ? - zapytałem lekko poirytowany.
- Oj no nie bądź taki powiedz -poprosiła mnie i zrobiła tak zwane kocie oczka. Pomachałem głową na znak zgody , bo pewnie nie dałaby mi spokoju. Odkaszlnąłem i powiedziałem dokładnie to samo co do Annabell.
-A wiesz ,że Cię kocham - uśmiechnąłem się sztucznie i miałem zamiar pójść zobaczyć jak z obandażowaniem radzą sobie dziewczyny , kiedy usłyszałem głośny huk. Raptownie się odwróciłem to co zobaczyłem mnie zabolało. Zobaczyłem zapłakaną Ane. Cholera. Zacząłem iść w jej stronę, ale ona uciekła. Pomimo rozciętej nogi , zaczęła biec. Pobiegłem za nią, ale byłem za wolny. Pukałem i błagałem ,żeby otworzyła drzwi. Chciałem jej to wytłumaczyć , ale przyszła Nicki. I znowu powiedziała do mnie tak zdrobniale.
-Harruś chodź na dół , zostaw ją przecież mówiłam Ci jaka ona jest - aż się we mnie zagotowało, wypomniałem jej żeby tak do mnie nie mówiła. Ona wtedy do mnie podeszła ,złapała za koszulkę i pociągnęła do siebie. Zaczęła mnie całować ,ale usłyszałem jak zatrzaskują się drzwi do łazienki w pokoju Any. Szybko odepchnąłem dziewczynę od siebie.
-Odczep się ode mnie raz na zawsze - powiedziałem do niej szorstko. Zeszła na dół po schodach , gdy już była na parterze krzyknęła:
-Na  twoim miejscu bym się pośpieszyła, ciekawe rzeczy trzyma u siebie w szafce.
Teraz sobie przypomniałem jak Ana ratowała Liz wyciągnęła coś z szafki.Cholera. Nie wiem skąd we mnie taka siła, ale wyłamałem klamkę i pobiegłem w stronę łazienki mojej dziewczyny. Gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem dziewczynę, która trzymała się za nadgarstek , z którego leciała krew. Zapytałem się co ona wyprawia. Jak tylko skończyła się tłumaczyć, straciła przytomność i wpadła mi w ręce. Od razu zadzwoniłem po karetkę. Ambulans przyjechał w 15minut i zabrał ją do szpitala, mam nadzieje ,że sobie nic poważnego nie zrobiła ...   


 --------------------------------------------------------------------
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

4 komentarze: