wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 21

*Harry*
Mijał już tydzień a Ana nadal się nie budziła .Lekarze powiedzieli, że wzięła za dużo jakiś tabletek , ale do dwóch tygodni powinna się wybudzić ze śpiączki. Minęła już połowa czasu i żadnej poprawy .Oczywiściejej rodzice o wszytkim wiedzą tylko nie do końca informacje im przekazane są prawdziwe. O całym zajściu powiadomiła ich Nicki.. ughh a kto inny. Ona powiedziała im prawie całą prawdę tyle,że ona nie brała wtym udziału. Jej rolę przejęła Liz. Chcieliśmy wszystko wytłumaczyć rodzicom Annabell , kto tak naprawdę przyczynił się do jej stanu, ale na początku nie chcieli nas słuchać . No bo po co jak byliśmy dla nich obcy a Liz została oskarżona o całą sprawę. Pewnie też bardziej zaufałbym swojej rodzinie . Koniec końców , Cortney -mama Any - postanowiła ,że jednak nas wysłucha. Gdy tylko jej opowiedzieliśmy lekko... nie za mało powiedziane , po prostu nieprawdziwą historię jakoś nam uwierzyła. Nie powiem zdziwiło mnie to trochę , bo co chwila się zacinaliśmy . Jednak każdy coś dopowiedział od siebie i wyszła całkiem realna historyjka. Opowiedzieliśmy jej , raczej ja bo tylko ja to widziałem o wydarzeniu nad jeziorem. Gdy to usłyszała miała szeroko otwarte oczy z przerażenia i usta ułożone w kształcie litery "o" ze zdziwienia . Z resztą chłopaki też tylko blondynka nie dawała żadnych oznak ,że o tym nie wiedziała. Potem każdy zaczął dopowiadać swoją część zmyślonej historii. Wyszło na to ,że po powrocie  Liz opatrzyła ranne Anie wszyscy poszliśmy do kuchni gdzie Nicki robiła nam coś do picia. Rozpuściła ona jakieś tabletki w herbacie , ale napić się zdążyła tylko Ana. Przez co zemdlała zwalając przy tym szklankę i wpadła na szkło. To tłumaczyło dlaczego ma rozciętą rękę. Od tamtego zdarzenia siedziałem przy niej dzień w dzień i nie spuszczałem jej z oczu nawet na minutę. No może czasami jak musiałem iść do łazienki, ale wtedy tak czy inaczej ktoś z nią był. Czasami byli to chłopaki z Liz, której nie odstępowali jej na krok w razie jakby wrócił Jake. Chłopak na razie nie pokazywał się w tej okolicy i dobrze... dla niego . Rozjebie chuja  jak go zobaczę,  oczywiście  nie miałbym pewnie z nim żadnych sam na sam . Zważając na to że jest ode mnie starszy i silniejszy , ale  i tak zrobiłbym wszystko żeby obronić mojego skarba .Czasami to byli jej rodzice ,ale pokazywali się na prawdę rzadko . Tłumaczyli się pracą ale no do jasnej cholery to ich córka ! 
Nikt nie przychodził a mój pęcherz już nie wytrzymywał . Mam nadzieje że nic jej się nie stanie przez te 5 minut.

*Annabell*
Otworzyłam z trudem te moje strasznie ciężkie powieki i popatrzyłam lekko na moje otoczenie. Znowu białe ściany ... zaraz jestem w szpitalu ?! Czyli te wszystkie obrazy to nie był sen. Harry wyznający miłość Nicki , ich pocałunek ... to się zdarzyło na prawdę. Na wspomnienie tego do oczu naleciały mi łzy.Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam, że na krześle leży kurtka. Czarna , skórzana kurtka którą już kiedyś widziałam. To ubranie było Harrego. Czyli on tu jest , czekał aż się obudzę ale on kochany ... nie stop , chwila CAŁOWAŁ SIĘ Z MOJĄ KUZYNKĄ ! To dziwne , ale nie byłam zła na Harrego. Byłam wkurzona na Nicki . Może to ona wszystko ustawiła, może zrobiła to żeby mnie wkurzyć , ale loczek raczej by jej na to nie pozwolił. Cholera. Nie wiem już co mam o tym wszystkim myśleć. Co może bo tygodni widywania się , myślałam że będziemy razem aż do mierci . pfff , jestem żałosna. Ej no właśnie jak zdołali mnie odratować? Wzięłam na prawdę dużo za dużo tych tabletek więc kurwa JAK?  Moje jakże głębokie przemyślenia , głównie o ... Harrym zostały zakłócone przez wchodzącą osobę do tego pokoju , którą był Harry.
-Boże.. , Nic Ci nie jest ? - widać,że odetchnął z ulgą, zrobił dwa ogromne kroki i już był przy moim łóżku i mnie obejmował - Dlaczego to zrobiłaś? 
Nie mogłam się mu wyrwać z uścisku , który był naprawdę dość mocny. A tak po za tym byłam niesamowicie słaba , pytanie dlaczego ?
-Harry ... zostaw mnie w spokoju ... - wydukałam resztkami tchu. Czułam się jakby ktoś wypompował ze mnie całą energie i siłę. Trudno mi było wypowiedzieć te słowa a co dopiero miałabym mu się tłumaczyć. Chwila. Z czego ja miałabym się mu tłumaczyć ? Chyba nie z tego że ON się obściskiwał z moją kuzynką co nie?
-Nie, nie zostawię Cię  w spokoju- powiedział twardo i bardzo stanowczo- Chodzi Ci o to co powiedziałem do Nicki? 
No proszę jaki on domyślny.. lekko kiwnęłam głową i czekałam jak ma się mi zamiar wytłumaczyć.
-...poprosiła mnie żebym powiedział jej jak wyznałem ci miłość oczywiście się nie zgodziłem. Koniec końców jednak jej powiedziałem... wtedy pojawiłaś się ty , resztę historii znasz.
To co powiedział miało jakiś sens, ale nadal jest coś co mnie męczy.
-Pocałowałeś ją ! - krzyknęłam ostatnimi siłami i trochę zachrypniętym głosem.Zauważyłam jego zmieszanie na twarzy. No właściwie skąd miałabym to niby wiedzieć, nie było mnie tam. Harry przecież nie wiedział że jestem tak obsesyjna i podglądałam ich przez dziurkę od klucza. Teraz jak o tym myślę to wydaje mi się to niedorzeczne. Chłopak już rozszerzył te swoje pełne usta i zamierzał już się zacząć tłumaczyć , ale przeszkodziła mu osoba wchodząca do pokoju z dość dużym hukiem. Nie no to są chyba jakieś żarty ...
-------------------------------------------------
5 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Nie chcę być wredna , to po to żeby się dowiedzieć 
czy jeszcze ktoś to czyta ;* 

6 komentarzy: