Na początku chciałam was strasznie przeprosić że nie dodawałam tak często
rozdziałów jak mówiłam i chociaż to jest marna wymówka to miałam dużo
nauki . Jeszcze raz was przepraszam i miłego czytania ;**
--------------------------------------------------------
Siedziałam na parapecie wpatrując się w obraz za oknem. Padał śnieg. Wszystko było białe, okryte puchatą kołderką.Uwielbiam zimę bo są święta dużo wolnego ,ale jest też zimno. Patrzyłam na zmieniający się krajobraz zza zaszronionej szyby, gdy poczułam jak czyjaś ręka owija się wokół mojego brzucha.
-Znowu o tym myślisz ?- zapytał się Harry z troską i pocałował mnie w czubek głowy. Tylko pokiwałam głową. Na ten gest usiadł koło mnie i przytulił mnie jeszcze mocniej . Ma rację często wspominam to co się stało wtedy w szpitalu...
-Nicki co ty wyprawiasz ? -spytałam drżącym głosem. Kuzynka nadal trzymała blisko mnie nóż , przez co się jej jeszcze bardziej bałam. Wiem ,że mnie nie lubiła , nie lubi i na pewno nie polubi w najbliższym czasie.
-Przepraszam... -widziałam jak łzy napływają jej do oczu. Dlaczego miałaby płakać? W ogóle dlaczego chcę mnie zabić i po co pomaga Jakeowi ? Popatrzyłam na Harrego ,który próbował się wyrwać z uścisku tego kutasa. To był najgorszy widok jaki mogłabym zobaczyć.
-Dawaj mała przyciśnij mocniej -w pokoju rozległ się głos Jake'a.
Bałam się ,że niebiesko włosa go posłucha ale tylko pokręciła głową.Trochę mi ulżyło ale potem napotkałam wzrok faceta który skrępował loczka. Był zimny a jego tęczówki były czarne. Było w nich widać tylko wściekłość .
-Zrób to ! -krzyknął. Nicki była przerażona ale ponownie pokręciła głową. Na jej gest wkurwił się jeszcze bardziej. Puścił Harrego z takim impetem , że wpadł na szafkę po prostu ją niszcząc. Jake rzucił się na Nicki, przez co upuściła nóż. Ostrze osunęło się po mojej skórze lekko ją kalecząc. Nie poczułam bólu. Patrzyłam się tylko nieobecnymi oczami jak chłopak trzyma Nicki za nadgarstki tak mocno ,że aż jej poczerwieniały. Szeptał jej coś do ucha a pod nią nogi się ugięły.Przybliżył się do niej i po chwili leżała na ziemi z wbitym nożem w klatkę piersiową.
Harry odzyskał równowagę i powalił Jake który tylko się zaśmiał . Za ten jego wkurwiający śmiech dostał w mordę.
Odzyskałam panowanie nad moim ciałem i kucnęłam przy mojej martwej kuzynce krztusząc się własnymi łzami.Poczułam ,że ktoś mnie przytula. Liz.
Łza spłynęła mi po policzku, którą Harry szybko otarł. Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się lekko. On nic nie mówił, już wie że jak wracam wspomnieniami do tamtego dnia po prostu nie można do mnie nic mówić ,bo się rozkleję. Przytulił mnie mocniej i musnął moje wargi.
-Choć zrobię ci kakałko -wyszeptał mi do ucha po czym wstał i podał mi rękę.Chwyciłam ją i zeszłam z Harrym do kuchni. Wziął mnie na ręce i posadził na blacie obok kuchenki. Zaczął przygotowywać nam kakao a ja patrzyłam jak krząta się po kuchni. To było urocze , znał już doskonale każdy kąt mojej kuchni. Dla wyjaśnienia od ostatnich wydarzeń jest u mnie dzień w dzień. Czasami nawet u mnie nocuje.
-Witam moich poddanych!-krzyknął Niall wchodząc do mojego domu bez pukania. Za nim szła reszta. Zayn i Liam się o coś kłócili z tego co widziałam.A Louis przytulał Liz. A no właśnie od jakiegoś czasu są razem.
Wparowali do kuchni i od razu usiedli, jedni na krzesełkach inni na stole. Patrzyliśmy się z Harrym zdziwieni , po czym spojrzeliśmy na siebie.Tylko wzruszyłam ramionami i się uśmiechnęłam.Harry oddał uśmiech po czym nalał mleko do kubków.
-A dla nas nie zrobiłeś?- zapytał się zrozpaczony Niall.
-A powiadomiliście nas ,że przyjdziecie? Nie. A do tego masz rączki i znasz tą kuchnie nawet lepiej od Any więc sam możesz sobie zrobić - uśmiechnął się do blondaska po czym pomógł mi zejść i objął mnie w talii. Niall wstał zrezygnowany i zaczął sobie przygotowywać kakao. My poszliśmy do salonu i rozsiedliśmy się w swoich stałych miejscach . Ja na kolanach Harrego, a Liz na kolanach Louisa . Zayn i Liam w fotelach.
-To co dzisiaj robimy ? - zapytałam .
-Ja chcę iść do jakiejś restauracji a Zayn się upiera żebyśmy poszli na lodowisko -odpowiedział mi Liam pacząc z wyrzutami na Zayna. Już chciałam odpowiedzieć żebyśmy najpierw poszli na lodowisko a potem coś zjeść ale Harry mnie uprzedził.
-Zayn przecież wiesz ,że nie umiem jeździć na łyżwach !
-A ja tam bym chętnie pojechał , nauczymy cię przecież - wtrącił Louis.
I tak zaczęła się kłótnia o to czy idziemy do restauracji czy jedziemy na lodowisko. Niall wszedł do salonu trzymając w jednej ręce kakao a w drugiej kanapkę z nutellą.
-Co się dzieje ?-zwrócił się zdezorientowany mnie i Liz. Bo tylko my się nie kłóciłyśmy.
-Kłócą się o to czy idziemy coś zjeść , czy mamy pojechać na lodowisko- odpowiedziała blondynka.
-Ja chcę coś zjeść . Jestem za tym żeby pojechać do Nandos ! -krzyknął.
-Nie, do jakieś normalnej restauracji. W Nandos byliśmy jakieś 5 dni temu!-Liam.Brawo Niall teraz jest jeszcze gorzej. Popatrzyłyśmy się na siebie z Liz wymownie i wybuchnęłyśmy śmiechem. Wszyscy się na nas spojrzeli jak na jakieś idiotki które uciekły z psychiatryka.
-Z czego lejecie ? -zapytał zdezorientowany Louis. Spojrzałyśmy na nich a potem znow na siebie po czym powiedziałyśmy zgodnie w tym samym czasie.
-Z was.
Teraz już wszyscy się kłóciliśmy.Zostało przy tym ,że zostajemy u mnie i oglądamy jakieś filmy.
*Następny dzień*
Otworzyłam zaspane oczy i odwróciłam się na drugi bok. Poszukałam ręką Harrego ale wyczułam tylko materac i kawałek poduszki.No tak wrócił wczoraj do domu. Westchnęłam zawiedziona i wstałam. Popatrzyłam na zegarek 5.20. Ughhh .Za wcześnie, nawet jak na mnie. Ruszyłam do łazienki chwiejnym krokiem.Weszłam pod prysznic i powoli się zaczęłam budzić. Wyszłam z kabiny i zaczęłam wcierać w siebie wiśniowy balsam. Ubrałam koronkową bieliznę , którą dostałam od Harrego i zaczęłam suszyć włosy.
Wyszłam z łazienki i podeszłam do szafy szukając czegoś co mogłabym dzisiaj ubrać. Padło na prosty zestaw kremowych spodni i kremowej bluzki z wąsami milorda. Do tego założyłam jeszcze czarną skórzaną kurtkę i wzięłam torebkę tak zwaną listonosza. Ubrałam jako dodatki czapkę smerfetkę z kokardką i kilka pierścionków.
Zeszłam na dół,żeby zjeść szybko jakieś śniadanie bo była już 7.30 a muszę zdążyć do szkoły. Zrobiłam sobie tosty i szybko je zjadłam.Po czym wybiegłam przed dom i wsiadłam do mojego nowego samochodu.No właśnie po moim wypadku na początku roku szkolnego auto było tak zmasakrowane ,że rodzice powiedzieli że kupią mi nowy. No i kupili w końcu. Przekręciłam kluczyk w stacyjce ,pociągnęłam za sprzęgło i już byłam na jezdni. Minęło 15 min i już byłam pod szkołą. Gdy wysiadłam reszta już na mnie czekała na parkingu.
-No no niezła bryka - powiedział do mnie Malik i obszedł samochód dookoła.
-Tylko tym razem na siebie bardziej uważaj- skarciła mnie Liz po czym szybko ugryzła się w język , ale za późno chłopaki podłapali temat.
-Tym razem ? - spytał Harry obejmując mnie w niedźwiedzim uścisku.
-No tak.. no bo we wrześniu miałam wypadek...
-Cooo?!
-Gówno 1:0. Nic mi się nie stało uspokójcie się i chodźcie na zajęcia - powiedziałam zdenerwowana i poszłam w kierunku szkoły. Razem ze mną Liz , chłopaki jeszcze tam przez moment stali a potem nas dogonili. Harry złapał mnie za rękę i wyszeptał do ucha:
-To było niechcący .. -popatrzyłam na niego zdezorientowana . O czym on pieprzy?!
-Styles, Tomlinson, Horan , Malik i Payne do mnie -ostry ton dyrektorki przeciął powietrze. W co oni się wpakowali ?
----------------------------------------------------------------
MAM NADZIEJĘ ,ŻE SIĘ SPODOBAŁ I LICZĘ
NA WASZE KOMENTARZE ;****

EHEHUEHU 1!!! GENIALNY CZEKAM NA NASTĘPNY <33333 GENIALNE ROZDZIAŁY PISZESZ ;******
OdpowiedzUsuńnareszcie! Świetny<3 pisz dalej prooooszeee<3
OdpowiedzUsuńsuper zresztą jak zawsze <3
OdpowiedzUsuńJEJKA SUPEROWY ;** <3
OdpowiedzUsuń