*Annabell *
Po przeczytaniu, poszłam wziąć prysznic, żeby się uspokoić. Wydawało mi się ,że siedziałam tam z godzinę jak nie więcej .Okazało się ,że wyrobiłam się w 30 minut. Boże... ,ten dzień będzie się ciągnął w nieskończoność.Stanęłam przed szafą i wybrałam coś na dziś .
Była to zwykła różowa bluzka na ramiączkach ,dżinsowa kurtka kończąca się w połowie żeber , sztucznie poprzecierane rurki i zwykłe trampki z flagą Anglii. Jako dodatek założyłam wisiorek z sową , którą dostałam od babci i w takim samym odcieniu różu jak bluzka okulary przeciwsłoneczne . Słońce dzisiaj nieźle dawało po oczach. Zeszłam na dół zrobić sobie śniadanie , ale zaskoczył mnie ten widok, który zobaczyłam. Na stole leżały naleśniki a obok nich jakaś kartka..znowu. Wzięłam kartkę do ręki i przeczytałam " Myślę że będzie Ci smakowało. Mama " Jejjj , pierwszy raz od 6 lat zrobiła mi śniadanie. Coś za często ludzie piszą mi karteczki. Zjadłam tylko nawet nie połowę naleśnika , po prostu nie mogłam nic przełknąć . Poszłam do szkoły. Przez cały czas myślałam o Liz , o tym czy chłopaki znaleźli właściwy adres i czy uda im się ją uratować . Weszłam do szkoły i skierowałam się do mojej szafki jakby nigdy nic choć w środku chciałam się rozpłakać jak małe dziecko albo gorzej. Przy mojej szafce stały te zołzy Lexi i Rebekah ciekawe co ty razem chcą ..
- Hej przyjaciółeczko ! -krzyknęła Lexi i rzuciła mi się na szyję . Od razu ją od siebie odsunęłam.
-Od kiedy my jesteśmy przyjaciółkami ?! - zapytałam.
-No od zawsze kochana , może pójdziemy dzisiaj do centrum handlowego ? Zabierz swoich kumpli - a więc to o nich chodziło . No jasne a o co innego.
-Nie! Spadaj oni nie lubią taki lafirynd jak wy - uśmiechnęłam się złośliwie i jeszcze zanim odeszłam usłyszałam jak Lexi mówi "jeszcze pożałuje ". Fajnie.. Co chwila patrzyłam na telefon. Po pierwsze ,żeby zobaczyć czy nie dostałam przypadkiem jakiejś wiadomości od Harrego. A po drugie ,aby sprawdzić ile jeszcze czasu zostało do skończenia lekcji. Czas mi się okropnie dłużył . To czekanie mnie wykańcza...
***********************************************
Ostatni dzwonek... a wiadomości od chłopaków jak nie było, tak nie ma. Zaczynam się naprawdę martwić. Wydawało mi się ,że jakoś im się uda ją wyciągnąć. Już byłam prawie pod domem , myślałam czy nie zadzwonić przypadkiem na policje. Już otwierałam drzwi ,kiedy zadzwonił mój telefon.Szybko wyjęłam go z kieszeni o mało by nie upadł mi na ziemię. Otworzyłam wiadomośc , z której tak naprawdę nie dowiedziałam się za wiele.
Od :Harry
Będziemy u Ciebie za chwilę.
Miałam nadzieje ,że pisząc " będziemy" miał na myśli też Liz. Po 10 minutach oczekiwania przed domem zobaczyłam ten sam samochód, którym Niall odwiózł mnie do domu. To było w ten dzień , w którym się wszystko schrzaniło. Patrzyłam z niecierpliwością na drzwi auta i modliłam się żeby wyszła z nich moja przyjaciółka ...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz