sobota, 26 października 2013

Rozdział 14

*Annabell *
Obudziłam się w łóżku. Raptownie poderwałam się do pozycji siedzącej. Na szczęście byłam u siebie w domu. Po prawej stronie łóżka siedziała Nicki , a po lewej Harry .Jak tylko otworzyłam oczy obydwoje się uśmiechnęli.
-Jak się czujesz? - zapytał mnie Harry i przybliżył się do mnie.
-Dobrze... - wymamrotałam - A tobie nic nie jest ani chłopakom ?
-Daliśmy radę, coś mi się wydaje ,że przez długi czas do już nie zobaczymy- uśmiechnął się do mnie tak słodko i te jego dołeczki .Był idealny , o czym ja gadam? 
Też się do niego uśmiechnęłam. W tym momencie do pokoju wpadł Zayn i oznajmił  ,że skończyli sprzątać po "rozróbie". To co oni robili? Zauważyłam ,że  mulat ma rozciętą brew.
-Dobra to my spadamy, zamkniemy za sobą drzwi. Musimy pojechać jeszcze po Louisa i Liz do szpitala - Harry wstał z łóżka i podszedł do mnie.
-Ciesze się ,że nic ci nie jest -szepnął do mnie na ucho i pocałował w czoło. Zarumieniłam się. Gdy Harry i chłopaki wyszli zwróciłam się do Nicki.
-Po co przyjechałaś ??
-Tęskniłam za tobą.. -odpowiedziała sztucznie.
-Nie kłam, tylko powiedz po co przyjechałaś - powiedziałam wrednie.
-Potrzebuje kasy, a wiem że nigdy nie ośmieliłabyś się  sprzedać czy wyrzucić naszego byłego biznesu prawda ? -nie czekała na odpowiedź, kontynuowała- a więc zatrzymam się tutaj dopóki mi ich nie dasz.
-Na serio ?! Przypomniałaś sobie o mnie , bo potrzebna ci jest kasa ?! Jesteś żałosna ... - idiotka, ale moi rodzice ją kochają i będą jej kazali zostać tak długo jak tylko będzie chciała. Dziewczyna kiwnęła lekko głową  w górę i w dół, uśmiechając się triumfalnie.
-O twoi starzy wrócili . Czas zacząć przedstawienie -powiedziała , gdy usłyszałyśmy że ktoś wjeżdża na podjazd. Szybko zbiegła po schodach i zaczęła udawać taką słodką , niewinną i uroczą dziewczynę ,że gdybym nie znała jej charakteru pomyślałabym ,że właśnie taka jest.Zbiegłam zaraz za nią.Gdy moi rodzice ją zobaczyli uściskali strasznie mocno i zasypali milionami pytań typu Na ile? Kiedy przyjechałaś ? i jeszcze wiele podobnych pytań. Na wszystkie odpowiadała tak miło i grzecznie , że aż mi się rzygać chciało. Gdy skończyli z nią rozmawiać moja mama powiedziała że zrobi nam kolacje. Zrobiła nam jajecznice na pomidorach.Zjadłyśmy i poszłyśmy na górę. Myślałam ,że Nicki pójdzie do swojego pokoju, ale weszła razem ze mną do mojego.
-Co ty wyprawiasz?! To jest mój pokój jakbyś nie wiedziała - powiedziałam do niej takim głosem jak ona niedawno do mnie.
-Oj przestań już udawać - nie wiedziałam o co jej chodzi - przyznaj ,że ci tego brakuje.
Wyciągnęła z kieszeni jakiś proszek. Nie zamierzam znowu zacząć ćpać ,bo już nie skończę. 
-Wyjdź ! - krzyknęłam jedynie do niej ona o dziwo wyszła. Może jednak ma racje brakuje mi tego. Boje się , że tą wizytą wszystko zepsuje.Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk sms.
Od : Liz
Boże. Kochana nic ci nie jest? Harry opowiedział mi co się stało. Mam nadzieje ,że już wszystko w porządku. Chłopaki zapraszają Ciebie i niestety Nicki jutro do mnie :* Chcę cię widzieć!
"Niestety" no właśnie Liz też nie lubiła mojej kuzynki. Nicki jest strasznie wredna, ale wtedy też taka byłam więc się zgrywałyśmy. Byłyśmy te "złe" potem ona wyjechała i ta złość mi minęła. Po dzisiejszych przeżyciach byłam zarówno zmęczona, ale także miałam za dużo energii od tych emocji. Poszłam pod prysznic żeby się trochę uspokoić. Zmyłam makijaż, umyłam włosy i założyłam za duży sweter. Uwielbiam chodzić spać w za dużych rzeczach. Zaraz przecież jutro wtorek hmm.. aha no tak dzień nauczyciela ,ale extra jutro dzień wolny. Nie mogłam zasnąć , więc zaczęłam wybierać strój na jutro, ale jakoś nie mogłam się zdecydować. Poszłam do pokoju Nicki, bo przypomniałam sobie ,że nie powiedziałam jej jeszcze o jutrzejszym dniu. Gy otworzyłam drzwi moją uwagę zwróciła...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz