Cholera. Myślałem ,że Jake przyszedł do Annabell z nią "pogadać". Nie przypuszczałem, że ktoś taki jak on znajdzie wspólników.Wychylając się za próg domu zobaczyłem tego samego człowieka co próbował mnie zabić tyle, że teraz był z trójką znajomych 25-30lat. Popatrzyłem na Ane i Nialla . Dziewczyna poruszyła ustami tak ,że wywnioskowałem iż powiedziała " kto ? " Teraz każdy mówił nie używając głosu. Odpowiedziałem jej ,że Jakea do Nialla pokazałem jeszcze trzy palce. Chłopak zrozumiał Ana na szczęście nie. P chwili rozległ się dzwonek do drzwi i jeszcze raz i jeszcze. Ucichło. Miałem nadzieje że już odejdą ale nie bo po co? Zaczęli walić w drzwi pięściami.Nagle zobaczyłem,że Anna biegnie do tylnego wejścia.
Co ta dziewczyna wyprawia?!Jak zauważyłem Niall próbował ją dogonić ,ale mu nie wychodziło. Nowy plan wpadł mi do głowy tak nagle. Rozkazałem Liamowi żeby też poszedł do domu.Chłopaki zrozumieli o co mi chodzi.Miałem tylko nadzieje ,że dziewczyna dobrze kłamie, bo inaczej będziemy musieli interweniować .A mieliśmy słaby punkt , tym punktem była Ana .
*Annabell*
Gdy Harry zaczął przeklinać , już wiedziałam że nie będzie zabawnie. Zapytałam się go kto to choć dobrze wiedziałam kto stoi po drugiej stronie mojego domu. Pomyślałam, że tak czy inaczej Jake nie da mi spokoju.Patrzyłam na Nialla, w końcu puścił moją rękę,niepotrzebnie ... Zrobiłam coś najgłupszego z top10 moich najgłupszych pomysłów. Zaczęłam biec. Niall zorientował się dopiero po krótkim czasie , więc miałam niewielką przewagę , bo strasznie szybko biegał. Dobiegłam do domu za nim chłopak mnie zatrzymał. Już nie było odwrotu , na pewno słyszeli trzask drzwi. Nie odpuszczą. Stanęłam przed lustrem w przedpokoju , poprawiłam włosy ,odłożyłam telefon na szafkę za mną i otworzyłam drzwi jakby nigdy nic .
-Tak ? -zapytałam niewinnie, gdy nagle zabrzęczał mój telefon - przepraszam na moment- rzuciłam do czterech groźnych facetów i odwróciłam się po telefon. Zobaczyłam Nialla i Liama. Obydwoje przyłożyli palec do ust ,żebym ich nie wydała .Sprawdziłam telefon.
Od : 782 453 690
Kłam maleńka, kłam najlepiej jak potrafisz ,jakby od tego zależało twoje życie.
To na pewno był Harry , tylko on do mnie mówi maleńka.
No coś ty ,nie wiedziałam - pomyślałam sobie tylko ,odłożyłam telefon i spojrzałam na facetów. Kątem oka zobaczyłam jak Harry , Louis i Zayn przebiegają do krzaków ,żeby mieć lepszy widok i żeby jakby mi coś nie pykło mogli szybciej dobiec.
-Jestem J.T.T - powiedział do mnie chyba najmniejszy z nich wszystkich , Jake. Ale on miał straszny głos!
-Przepraszam, kto?- zapytałam tak na luzie. A minę miałam taką jakby przyszedł do mnie ktoś obcy i pytał czy wieżę w Boga.
-Jake, twoi przyjaciele ci nie mówili ? - był lekko zmieszany ,ale też wkurzony na maksa.
-Jacy przyjaciele ? -zrobiłam zdziwioną minę.
- Twoi kumple Liam ,Niall ,Zayn , Louis i Harry -imię Harrego wypowiedział bardzo ostro.
- Te dupki? - spytałam ironicznie -nie chcę już ich znać nie po tym co zrobili mojej przyjaciółce -wypaliłam.
- Naprawdę ? - powiedział to z bardzo wyczuwalnym sarkazmem.
-Tak. Wiesz co gościu nie znam Cię więc może już sobie pójdziesz co ?-zapytałam i już chciałam zamykać drzwi kiedy Jake przytrzymał je nogą.
-Dobra oni Cię nie obchodzą a twoja kumpela ?- w tej chwili się odsunął razem ze swoimi "koleżkami". Zobaczyłam czarny samochód a w środku...boże nie. W środku siedziała nieprzytomna Liz.Chłopaki jej nie widzieli ,byli za daleko.Jake kontynuował
-Oni Ciebie nie obchodzą ,ale ty ich tak więc -tu ściszył głos i powiedział mi na ucho- pójdziesz z nami po dobroci czy też mamy Cię uśpić?
Wystraszona plunęłam mu w twarz tak ,że się odsunął i krzyknęłam "spierdalaj". Chciał mnie już złapać ,ale szybko zamknęłam drzwi i nie zdążył
-To jeszcze nie koniec -Jake tylko krzyknął i słyszałam odjeżdżający samochód. Zaraz po tym wparowli chłopcy z miną "co ci powiedział??!!"
Ja tylko osunęłam się po ścianie i powiedziałam szeptem.
-Mają Liz...-i znowu zaczęłam płakać.


super<3
OdpowiedzUsuńkocham<3
chce 9 <3