poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 16

*Anna*
Jechaliśmy w stronę domu Liz. Liam prowadził, z całej piątki on był najodpowiedzialniejszy,na miejscu pasażera siedział Zayn. Kolejne trzy miejsca to Harry po środku ja i Niall. A jeszcze dalej siedziała Nicki, Louis i Liz. Mieli rodzinny samochód więc łatwo się pomieściliśmy. Przez tą krótką półgodzinną drogę z mojego domu do tymczasowego domu Harrego śpiewaliśmy, nie raczej darliśmy się , Louis opowiadał kawały i ogólnie było tak jakbyśmy się znały z chłopakami przez całe życie. Tylko Nicki siedziała cicho , może to dlatego ,że jest w naszym towarzystwie pierwszy raz. Chociaż ona nie jest tą jakąś najcichszą , więc ta opcja odpada. Patrzyła na mnie co chwila. Obmyśla plan zemsty hahahahaha .. pewnie tak. Nie zwracałam na nią uwagi , teraz liczy się tylko to że byłam z Hazzą  chociaż znamy się ... bardzo niedługo. Jednak jest w nim coś takiego ,że jakby odszedł z mojego życia nie wiem co bym mogła sobie zrobić. Już kiedyś tak miałam. Cięłam się  po prostu dawało mi to tego typu uczucie siły, odwagi . Wiem że to głupie i każdy uzna mnie za wariatkę no , ale  nie zmienię swoich odczuć. Byliśmy już po domem Liz kiedy Niall krzyknął ,że chcę babeczki. Właściwie to też bym je chętnie zjadła.
-Dobra ... ,ale nie ma posypki - powiedziała Liz.
-Co?!?! Jak to ?!?! -krzyknął przerażony Niall.
-Spokojnie mogę iść do sklepu -zaproponowałam.
-Pójdę z nią- dorzuciła się moja kuzynka.Ciekaw co chcę mi zrobić jeśli ze mną idzie.
-Ok  tylko kupcie 2 albo nie 3 , 4 tak kupcie 4 posypki -Niall nie mógł się zdecydować na liczbę paczek. Z tego co zauważyłam kocha jeść.
Poszłyśmy, przez większość drogi nic nie mówiłam.Gdy byłyśmy pod sklepem Nicki powiedziała ,żebym poszła sama , bo ona musi gdzieś zadzwonić. Ciekawe gdzie skoro mam nie słyszeć tej rozmowy. Weszłam do sklepu , kupiłam 5 kolorowych posypek. Niall się ucieszy .Gdy wróciłam Nicki rozmawiała z Lexi i Rebeką . No pięknie moi wrogowie z psychiczną kuzynką, która chce się zemścić . To nie wróży nic dobrego. Jak tylko do nich podeszłam , te dwa plastiki z mojej klasy odeszły.
-Co chciały? -rzuciłam jak gdyby nigdy nic.
- Nie ważne , nie twoja sprawa Ann -tylko ona mówiła do mnie Ann, nie lubiłam tego zdrobnienia. Już wolałam jak mówili do mnie pełnym imieniem Annabell .
-Dobra jak wolisz -odpowiedziałam jej obojętnie i podreptałyśmy  w stronę domu Liz i chłopaków. Gdy weszłyśmy do mieszkania powitał nas Harry.Tyle ,że mnie pocałował tym razem mocniej i namiętniej.Całował genialnie! A do Nicki powiedział tylko "Hej". Poszliśmy do kuchni gdzie odbywała się walka na mąkę i jajka. Wszyscy się świetnie bawili tylko Niall krzyczał :
-Zostawcie to , bo nie będzie babeczek! - nic nie pomagało dopiero jak Nicki dostała ,wydarła się na cały głos.
-Przestańcie!!!
Wszyscy przestali.I tylko patrzyliśmy się na nią. Ha ha nareszcie pokazała jaka jest , bo do tej pory była grzeczną i niewinną dziewczynką.
- Prze...przepraszam po prostu nie cierpię jak ktoś mi coś robi z włosami -wyglądało to tak jakby miała się zaraz rozpłakać. Przezabawne.. niestety chłopaki się na to nabrali.
Popatrzyłam na Liz ona też jej nie wierzyła . Pokręciłam tylko głową i wyszłam z kuchni a  za mną moja przyjaciółka. Wszyscy się na nas gapili. Już nie zwracałyśmy na to uwagi , tylko poszłyśmy do pokoju Liz.

3 komentarze: