*Harry*
Bożeee.. ale wtopa , to ta dziewczyna, którą zaczepiliśmy w szkole.Ja i chłopaki byliśmy tak samo zdezorientowani jak ona. Tylko Liz o niczym nie wiedziała , może dlatego aż tak się nie spinała. Ucieszyłem się gdy zaproponowała grę w butelkę a jeszcze bardziej jak inni przystali na moją propozycję .Na początku było sztucznie , ale po dwóch kieliszkach tej wódki było już na luzie. Ana wypiła tylko dwie kolejki, Liam nie pił w ogóle w końcu ktoś musi nas odwieźć do domu. Po dwóch godzinach gry , dziewczyny były już trochę nachlane i zaczęły tańczyć na stole. Nie powiem podobało mi się a było jeszcze lepiej, bo przegrały kilka kolejek i były w samej bieliźnie. Było głośno, każdy już był narąbany oprócz Liama , który powiedział że musimy już jechać. W tym momencie każdy spojrzał na zegarek. Co ?!?! Jak to możliwe , że była już 21 , przed chwilą była 14.00.No cóż , poukładaliśmy meble i trochę ogarnęliśmy bałagan. Już nikomu nie chciało się ubierać , wzięliśmy tylko nasze ciuchy i wyszliśmy ...Cholera zapomniałem spodni.
*Annabell*
Rodzice powinni być za jakąś godzinę może dwie. Wzięłam do ręki już prawie pustą butelkę po wódce . Nalałam do niej kranówy żeby rodzice nie zauważyli ,że ją w ogóle dotykałam. Teraz szłam w stronę schodów . Strasznie się chwiałam i cały czas czkałam. Ale ja mam słabą głowę..
Wypiłam tylko dwa kieliszki tego czegoś a chłopaki chyba po 6 albo 7 i byli w lepszym stanie niż ja. Cholera . Szybko poszłam się umyć ,założyłam czystą bieliznę i jakąś ogromną bluzkę chyba taty...
Gdy już prawie zasypiałam usłyszałam jak ktoś przekręca kluczyk w zamku. Rodzice.
***********************************************
Rano.
-Annabell !! -no świetnie , jeszcze się nawet dobrze obudzić nie zdążyłam i już mam kłopoty. Ciekawe jak i w ogóle o czym się dowiedzieli .
Szybko narzuciłam spodnie i jakąś bluzę. Zbiegając po schodach robiłam koka. Trzeba jakoś wyglądać przy rodzicach.
- Słucham ?-zapytałam niewinnie jakbym nie wiedziała po co mnie mama wołała. Bo właściwie to nie wiem , czy chodzi o tego Burbona czy ...o no właśnie , któryś z chłopaków zostawił swoje ciuchy. Brawo Ana!
-Co to ma być?!- krzyknął mój ojciec czymając spodnie bodajże Harrego. Kłopoty czas zacząć !
- Emm.. no to są spodnie .., te spodnie są .. moje! -wypaliłam.Tak gratulacje kto ci w to uwierzy , w tym momencie chciałam się walnąć w łeb tylko tak porządnie młotkiem albo o ściane.
- Twoje ? -moja mama powiedziała to z sarkazmem,ale się wkopałam musiałam szybko coś wymyślić .
-No.. tak .To są moje spodnie -choler zacinałam się.
-Bo ci uwierzymy -mój tato był bardzo zły , a co gorsza myślał że ja to zrobiłam z Harrym .. po prostu żałosne -po pierwsze to są męski spodnie a po drugie one są bardziej na mnie niż na Ciebie !
Mój tato jest genialny!
- Och tato wszystko zepsułeś ..-widać było , że trochę się zdziwił moją odpowiedzią .Bardzo dobrze , mogło się udać -te spodnie miały być dla Ciebie, ale zauważyłam że to jednak nie twój numer i chciałam je oddać .Ale byłam tak zmęczona ,że odłożyłam spodnie w salonie a sama poszłam się położyć i tak się stało że zapomniałam ich stamtąd zabrać.
-Och.. no dobrze- mój tato złagodniał i widać było że nie wiedział za bardo co ma powiedzieć -to faktycznie nie mój rozmiar ,czymaj i oddaj je do sklepu . I pamiętaj jak będę czegoś potrzebował to sam sobie pójdę do sklepu i to kupię. - po tej wypowiedzi podał mi spodnie i pocałował w czubek głowy na co ja się tylko uśmiechnęłam i poszłam na górę się wyszykować.Wzięłam szybki prysznic ,umyłam i wysuszyłam głowę.Po tych czynnościach napisałam sms do Liz.
Do : Liz <333
Hej wpadnę dzisiaj do Ciebie .Ktoś coś u mnie zostawił -,- xoxo
***********************************************
Stałam pod drzwiami i czekałam aż mi w końcu ktoś otworzy. Nareszcie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.Nie spodziewałam się tego co zobaczyłam...
Zajebisty<3
OdpowiedzUsuń