sobota, 19 października 2013

Rozdział 6

*Annabell*
Za krzakami stała sylwetka jakiegoś mężczyzny. Jak on tu wszedł ,przecież zamknęłam bamę.. ou no tak nie zamknęłam. Postać ewidentnie patrzyła się na mnie. Chciałam zadzwonić , nie wiem na policje albo do chłopaków.Na pewno by mi pomogli chyba. Ale po pierwsze nie mam do nich numeru a po drugie strach mnie sparaliżował. Facet widząc ,że przyciągnął moją uwagę chyba zaczął się śmiać,ale nie widziałam dokładnie bo była 2 w nocy. No właśnie! Była 2 w nocy ! Co on tu robił ?! Czarny cień podniósł do góry rękę, w której trzymał coś białego... papier, to była kartka papieru. Drugą ręką machnął na kartkę potem na mnie.Czyli jej treść była do mnie. Widziałam później wsadza ją do krzaków i na luzie sobie odchodzi.Kto to do cholery był?! Myślę ,że mam już zwidy przez tą paranoje.
                                  *************************************
Rano.
Jakoś w tajemniczy sposób zasnęłam .Dzisiaj szkoła.Znowu ta walona szkoła. Pewnie Liz nie będzie w szkole, bo widziałam wczoraj jak oglądaliśmy film, że chyba źle się czuje.
Stałam już przeprana przy szafce , którą dzieliłam z Liz . Było już za 5 , to znaczy ,że nie przyjdzie. Nigdy nie przychodzi później niż za 15 taka już jest. Strasznie chciałabym się jej wygadać na temat tego co wczoraj w nocy zobaczyłam z okna. Trudno, pójdę do niej po południu. Dziwne... wszyscy , którzy stali w tej chwili na tym korytarzu co ja się rozsunęli . To było naprawdę dziwne , bo Rebekah i Lexi były tutaj. Nagle zobaczyłam jak  przez próg przechodzi 5 sylwetek, bardzo dobrze mi już znanych 5 sylwetek.Kierowali się w moim kierunku. Słyszałam szepty obok mnie typu "ale ma przesrane hahaha ". Nie obchodziło mnie to , bo wiem że mi nic nie zrobią. Gdy już stali koło mnie ,wszystkie oczy były zwrócone na nas. Jako pierwszy podszedł do mnie Harry i pocałował w policzek.Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam cześć, później przytuliłam pozostałą czwórkę.
-To co teraz mamy? - zapytał Zayn.
-Mamy? -odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie.
-Tak,będziemy razem w klasie.. no wiesz nie zdało się parę razy. W piątek byliśmy tylko się zapisać i obczaić budę- odpowiedział mi Louis.
-Aha , jeśli tak to biologie- uśmiechnęłam się i  zamknęłam szafkę. Już się schylałam po torbę , kiedy Niall mnie wyprzedził.
-Nasza księżniczka nie będzie dźwigać takiej ciężkiej torby -powiedział to na tyle głośno ,że każdy na holu to usłyszał.A ja głupia się zarumieniłam. Kiedy już szliśmy w stronę sali od biologii, Harry szepnął mi do ucha "słodko się rumienisz" na co zarumieniłam się jeszcze bardziej.Przez ostatnie  3 dni usłyszałam więcej komplementów niż przez całe moje życie (oczywiście nie licząc cioci i babci ). Na biologii  też nie mogłam się skupić ,cały czas myślałam o tym tajemniczym gościu i co było napisane w tym "liście".
-Ej coś się stało ? Cały czas byłaś nieobecna.Na wszystkich lekcjach cały czas o czymś myślałaś. Powiesz nam o co chodzi ?- zapytał mnie Liam. Znowu mi się wydaje ,że powiedział te kilka zdań z troską.
-No nie wiem.. - na serio nie wiedziałam czy mam ich w to wciągać.
-Nam możesz wszystko powiedzieć -zapewnił mnie Harry.
-Dobraa no więc tak ...- opowiedziałam im moją historię ze szczegółami.Widać byli zdziwieni i jak mi się zdawało wkurzeni.
Poszliśmy do mnie na ogródek , bo oni tak samo jak ja chcieli zobaczyć co pisze w owej wiadomości. Nie pisało tam zbyt wiele, ale chłopaki byli zmieszani i wystraszeni?
                                   " Pozdrowienia  dla Ciebie i twoich nowych kumpli "    
                                                                                                                 J.T.T
Za nic nie mogłam sobie skojarzyć czyje są to inicjały.
-Jake Teak Teakson -wypalił Harry , potem dodając, chyba z przerażeniem - wrócił...

              

2 komentarze: