*Liam*
Nie! Nie! Nie! Tylko nie Jake... Jak ma być powtórka z rozrywki to ja dziękuje. To był zwykły chłopak , kazał na siebie mówić "bad boy " bo pakował na siłowni, a potem... . Ugh . Nawet nie chce znowu o nim myśleć . Już wystarczyło, że zabił prawie mnie i Harrego ,a pozostałą naszą trójkę wysłał do szpitala. To zdarzenie odmieniło wszystkim życia . Nie tylko Jakeowi ,który trafił za kratki , ale też nam . Zaczęliśmy ostro chodzić na siłownię po wypadku , który spowodował chłopak. Ale ... zaraz , zaraz dostał 4 lata odsiadki a minęły 2. Są dwa wyjaśnienia albo uciekł z więzienia, albo go wcześniej wypuścili . Coś czuje ,że chyba to pierwsze. Cholera.
***********2 lata wcześniej **************
*Harry*
W tym dniu pierwszy raz poszedłem na prawdziwą imprezę - co nie znaczy że wcześniej nie piłem-z kolegami mojego kuzyna. Niby byli ode mnie starsi ,ale tak samo niedorozwinięci. Nigdy nie zamierzałem zostać "bad boyem" no ale soryy tak wyszło ...
Po imprezie byłem strasznie nawalony i nie do końca wiedziałem co robię. Idąc z Liamem ,Zaynem ,Louisem i Niallem zobaczyłem pakera ze starszej klasy. Chciałem się popisać przed chłopakami moją odwagą . Podszedłem do niego i walnąłem mu z bara . Chłopaki zrobili tylko uuu zachęcające do dalszej wymiany zdań . Jake się strasznie wkurzył gdy doszło do ubliżenia jego zmarłemu tacie i mnie walnął . On sam zaczął się bić! Chłopaki oczywiście ruszyli mi na pomoc. On był jeden a nas piątka , więc wyniki starcia jest wiadomy. Jake leżąc cały we krwi poprzysiągł nam zemstę cały czas dopóki na dobre nie zginiemy. No i się zemścił. Polał paliwem nasze auto i podpalił jak już wszyscy byliśmy w środku. Drzwi się zatrzasnęły, a Liam zemdlał i nie mieliśmy ich jak otworzyć. Już byłem lekko nieprzytomny , kiedy ktoś wybił okno od strony kierowcy i otworzył szybko drzwi.Czułem tylko jak ktoś mnie wyciąga z auta ,zobaczyłem coś niebieskiego. Usłyszałem wybuch potem już nic...
*****************teraźniejszość************************
*Annabell*
Byłam przerażona. Nie, nie tym listem chociaż nim trochę też. Ale jednak bardziej bałam się jak na wymienienie tych inicjałów chłopaki spanikowali. Już na "początku" naszej znajomości wiedziałam ,że będą z nimi kłopoty ale nie aż takie...
Widać ,że chłopaki się otrząsnęli, bo mieli już zupełnie inne miny. Z szokowanych i przerażonych we wkurzonych i gotowi do bitwy ,na którą ich wyzwał Jake.Chyba zobaczyli moje przerażenie , bo Harry podszedł do mnie i mnie przytulił. Już nie wytrzymałam po prostu zaczęłam płakać.Chłopak odsunął mnie od siebie na taką odległość żeby mógł mi spojrzeć w oczy.
-Nic Ci nie będzie ,słyszysz nie pozwolimy na to żeby stało się coś tobie i Liz. Wszystko się ułoży zobaczysz - nie wiem dlaczego,ale uwierzyłam w jego słowa.Ale ja nie o siebie się teraz martwiłam najbardziej tylko o nich.
-A wam?! A co z wami?! Przecież nie możecie siebie narażać , żeby nas chronić !! -krzyknęłam przez łzy i upadłam na kolana.
-Ejj..cii nie płacz - Louis próbował mnie uspokoić- nam nic nie będzie. Zrozum. Damy sobie radę. Po to przez te 2 lata ćwiczyliśmy ,żeby jakby przypadkiem wrócił moglibyśmy mu porządnie przyło...pokazać ,że nie może sobie z nami robić co chce ok?
Podniósł mój podbródek do góry i spojrzał mi w oczy. Kiwnęłam lekko głową,ale moje emocje sięgnęły zenitu. Rzuciłam się mu na szyję.Po prostu potrzebowałam żeby ktoś mnie przytulił.Louis objął mnie w pasie i staliśmy tak dopóki naszej uwagi nie przyciągnął dźwięk otwieranej bramy. Niall spojrzał na mnie i bezgłośnie poruszył ustami.
-Rodzice?
Spojrzałam na zegarek 14.30. To na pewno nie oni . Kiwnęłam tylko głową na boki i czekałam na reakcje chłopaków. Harry pokazał palcem na siebie , Liama, Zayna i Louisa i wskazał mój dom.A do Nialla powiedział żeby miał mnie na oku. Chłopaki podeszli do bocznej ściany mojego domu. Harry ostrożnie się wychylił za róg budynku i mogłam tylko zauważyć jak klnie pod nosem.

super
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny i następny
kocham <3 <3 <3
ŚWIETNY! CZEKAM NA NASTĘPNY
OdpowiedzUsuńILY ♥♥♥ xx