wtorek, 22 października 2013

Rozdział 9

*Annabell*
Nie wiem co mam teraz robić. Po prostu jestem kompletnie bezradna. Jedynym wyjściem jest zadzwonienie po policje. Widziałam ,że chłopcy byli zdezorientowani ,ale także wściekli. Harry się do mnie zbliżał , pewnie żeby mnie pocieszyć. Miałam racje przytulił mnie ,ale wyrwałam się mu szybko wstając i oddalając się od wszystkich jak najdalej.
-Zostawcie mnie! -krzyknęłam,patrzyli na mnie zdziwieni-błagam chcę zostać sama -powiedziałam już naprawdę łagodnie i cicho -zadzwońcie po policje- już kierowałam się w stronę schodów prowadzących do mojego pokoju kiedy zatrzymał mnie głos Zayna.
-Nie możemy... - powiedział z wahaniem w głosie.
-Jak to nie możecie ?-zapytałam delikatnie choć chciałam krzyknąć.
-No tak po prostu... oni mają Liz jak dowiedzą się ,że zawiadomiliśmy policje zabiją ją bez wahania- Louis podniósł na mnie głos.
-Ej nie krzycz na nią , nie jest niczemu winna - Niall stanął  w mojej obronie .
-A udałoby się wam np.wiecie...  uratować ją bez niczyjej pomocy-zapytałam z przerażeniem po tym co przed chwilą usłyszałam.Wszyscy spojrzeli na Harrego.
-Dobraaa.. spróbuje  - powiedział zrezygnowany .
-Co spróbujesz ??- zapytałam trochę nie wiedząc o co im chodzi.
-Spróbuje...no ten tego miałem na myśli.. to znaczy chciałem powiedzieć spróbujemy ...- zacinał się to chyba nie dobrze. Nadal miałam pytającą minę.
- Oj po prostu . Najbardziej nam pomożesz jeśli powiesz ,że Liz dzisiaj nocuje u Ciebie ok ? -zapytał mnie Harry.
-Tak jasne , a wy dokąd ? Chyba nie pójdziecie teraz do domu Liz debatując przy jej rodzicach jak ja uratować, prawda? -zapytałam ,widząc że chłopaki gdzieś wychodzą .Stanęli trochę zdezorientowani . Czyli zamierzali tak zrobić .
-Masz racje. Pójdziemy gdzieś .. gdzieś nie wiem jeszcze gdzie .Dzięki za słuszną uwagę.- powiedział do mnie Liam i się lekko uśmiechnął.
-Po co macie gdzieś iść ? Zostańcie u mnie. Trzymaj- rzuciłam kluczami od swojego domu w Harrego - mam jeszcze jedne  Ja idę do pokoju jakbym zasnęła to zamknijcie za sobą drzwi. Tylko macie wyjść przed moimi rodzicami czyli tak około 7 ma was już nie być ok?
-Jesteś wielka - Zayn pocałował mnie w policzek a ja poszłam na górę.
Płakałam cały czas przez pół godziny ,potem zaczęłam słuchać rozmowy chłopaków która dobiegała z dołu .
Mówili coś o przyjacielu Harrego , który ma wtyki w policji. A więc tak chcą znaleźć miejsce gdzie Jake zabrał Liz.Następnie Harry rozmawiał z kimś bardzo długo przez telefon. W końcu urwał mi się film . Zasnęłam.                          
                                     
                                   ******************************************
Obudziłam się o 5 nad ranem. Zapaliłam lampkę nocną. Koło niej leżała jakaś kartka. Szybko wzięłam ją do rąk ,otworzyłam i zaczęłam czytać.
                   
        "Chyba wiemy gdzie jest Liz. Ty idź normalnie do szkoły. Powiadomimy cię po tej naszej akcji czy się udało czy nie ,ale na pewno się uda. 
                       PS.Uroczo wyglądasz jak śpisz.
                                                                                                            Harry "
Czyli mam czekać cały dzień ,żeby się dowiedzieć czy mojej przyjaciółce nic nie jest?!! I to dotego w szkole?!? Ja chyba zwariuję...

2 komentarze: